Bąkiewicz ujawnia: Niemcy zaatakowali go krzyżem i furgonetką

Bąkiewicz ujawnia: Niemcy zaatakowali go krzyżem i furgonetką

Epidemos

Robert Bąkiewicz, przewodniczący Ruchu Obrony Granic, oświadczył, że podczas pobytu w stolicy Niemiec został dotkliwie zaatakowany przez funkcjonariuszy policji. Do zdarzenia doszło w momencie, gdy próbował oddać hołd polskim ofiarom zbrodni popełnionych przez Niemców w czasie II wojny światowej. Po incydencie działacz powrócił do kraju z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu oraz dolegliwościami układu oddechowego. Szczegóły całego zajścia opisał podczas rozmowy przeprowadzonej dla portalu Zero.pl.

Opis zajścia w Berlinie

Według relacji Bąkiewicza, agresja ze strony służb porządkowych miała charakter wyjątkowo brutalny i nastąpiła w chwili, gdy grupa osób chciała złożyć kwiaty oraz zapalić znicze pod jednym z miejsc pamięci. Lider Ruchu Obrony Granic podkreśla, że jego intencją było jedynie upamiętnienie ofiar zbrodni niemieckich popełnionych na Polakach. Mimo spokojnego przebiegu uroczystości, funkcjonariusze zdecydowali się na użycie siły fizycznej wobec uczestników.

Stan zdrowia po powrocie

Po zdarzeniu Bąkiewicz zgłosił objawy wskazujące na poważny uraz głowy. Lekarze w Polsce postawili wstępną diagnozę podejrzenia wstrząśnienia mózgu. Dodatkowo pojawiły się trudności z oddychaniem, które utrzymywały się jeszcze po przylocie. Działacz zaznaczył, że konieczna była natychmiastowa pomoc medyczna oraz dalsza obserwacja stanu zdrowia.

Wywiad dla Zero.pl

W rozmowie z portalem Zero.pl Robert Bąkiewicz przedstawił własną wersję wydarzeń, wskazując na brak prowokacji z jego strony. Podkreślił, że celem wyjazdu była wyłącznie symboliczna forma pamięci o historycznych ofiarach. Opisał również reakcje niemieckich służb oraz moment, w którym doszło do użycia przemocy. Cała relacja została przedstawiona w sposób spójny i szczegółowy, bez dodawania elementów niepotwierdzonych.

Portal Zero.pl opublikował materiał, w którym przytoczono wypowiedzi Bąkiewicza na temat przebiegu interwencji policji. Działacz opowiedział o tym, jak wyglądała próba upamiętnienia oraz o konsekwencjach zdrowotnych, jakie poniósł. Wywiad zawierał również informacje na temat tego, w jaki sposób organizacja zamierza reagować na podobne sytuacje w przyszłości.