Po tym jak dowiedziałem się o wydaniu na MacOS wydawało się, że mnie nic nie zaskoczy i wystarczy czekać na wydanie linuksowe... A jednak.
Nazywa się Deadbeef
Nie jest to Foobar ani jego kopia, a odtwarzacz do niego "podobny" lekkością i wyglądem oraz niektórymi funkcjami. Ponoć co nieco można zaimportować z ustawień oryginału.
Zaznaczam, że nie chcę tu siać fermentu reklamując konkurencję a pocieszyć i uświadomić użytkowników Linuksa.

Logowanie
Rejestracja
Pomoc


Cytuj





